Sintra, Cabo da Roca, Cascais – w 1 dzień! Jak to zrobić?

Weekendowe wypady do różnych europejskich miast są świetną opcją na szybkie naładowanie baterii. Ja osobiście uwielbiam wyrwać się choćby na 3 dni. Zmienić otoczenie, spróbować nowych dań, zobaczyć nowe miejsca. Wiadomo, jak ma się 3 dni na zwiedzanie, to albo trzeba wrzucić na luz i zaakceptować fakt, że wszystkiego i tak się nie zobaczy… albo dobrze zorganizować swój czas i chociaż jeden dzień poświęcić na intensywne zwiedzanie 🙂

Jeśli planujecie wypad do Lizbony i chcecie wykorzystać ten czas na maksa i zobaczyć też okolicę (bo naprawdę warto!), to spróbujcie odwiedzieć Sintrę, Cabo da Roca i Cascais w jeden dzień. Jest to w pełni wykonalne 🙂 Ja w ten dzień przemierzyłam na nogach około 14 km więc nie trzeba być nawet zaprawionym chodziarzem, żeby sobie pozwolić na taką wyprawę 🙂

TRANSPORT

Sintra

Z Lizbony do Sintry najlepiej dostać się pociągiem. Najpopularniejsza stacja wśród turystów to Rossio, ja jechałam z Entrecampos, bo do tej stacji mogłam dojść pieszo. Bez względu na wybór stacji bilet do Sintry kosztuje 2,15 EUR w jedną stronę. Bilet ten zawsze kosztuje tyle samo, tzn. jeśli chcecie od razu kupić powrotny to będzie to 2,15 x 2 = 4,30 EUR. Tym samym nie macie żadnej zachęty do powrotu tą samą trasą, bo na bilecie zaoszczędzić się nie da 🙂 Koszt biletu ściągany jest z karty Viva Viagem. Karta Viva Viagem to kartonik wielkości karty kredytowej, który kupimy za 0,50 EUR w kasie metra/kolei. Można ją naładować na dowolną kwotę i zacząć korzystać z transportu miejskiego Lizbony. Bez tej karty pojedynczy bilet na metro kosztuje 1,90 EUR, na autobus 1,80 EUR a na tramwaj 2,85 EUR. Jeśli kupimy kartę Viva Viagem to za każdy przejazd niezależnie od tego czy to metro, autobus czy tramwaj zapłacimy 1,45 EUR. Polecam ją kupić każdemu, kto odwiedza Lizbonę na chociażby 2 dni. Do Sintry jedzie się 40 minut.

Przyjeżdżając do Sintry wysiadamy na dworcu kolejowym oddalonym nieco od centrum miasteczka. Do centrum (tam również znajduje się centrum turystyczne) można dotrzeć na nogach, ale można też skorzystać z autobusu miejskiego, który działa na zasadzie „hop on – hop off”, czyli raz kupując bilet na daną linię możemy z niej korzystać przez cały dzień. Można kupić jeden bilet na wszystkie linie w cenie 12 EUR, bądź na jedną konkretną. Jeśli kupimy bilet na autobus 434 (tzw. Pena Circuit) zapłacimy 5,50 EUR, na linię 435 zapłacimy 2,50 EUR. Bilet za 12 EUR wlicza również autobus 403 do Cascais, więc jest zdecydowanie opłacalną opcją, jeśli zdecydujemy się na wizytę w Cabo da Roca i Cascais w ten sam dzień.

Poniżej mapka pokazująca trasy autobusowe w Sintrze i okolicach.

(źródło: www.scotturb.com)

Cabo da Roca

Do Cabo da Roca najłatwiej dostać się autobusem 403, który odjeżdża z przystanku przy dworcu kolejowym w Sintrze. Koszt to około 4 EUR (chyba, że kupimy bilet na wszystkie linie w Sintrze za 12 EUR). Czas dojazdu to 40 minut. Autobus jeździ co 30 minut.

Cascais

Tym samym autobusem 403 pojedziemy dalej do Cascais. Tutaj znowu musimy zapłacić około 4 EUR. Czas dojazdu to około 25 minut.

Lizbona 

Do Lizbony z Cascais dojedziemy pociągiem, za który ponownie zapłacimy 2,15 EUR (bilet dla dzieci kosztuje 1,10 EUR).

Łączny koszt przejazdu Lizbona-Sintra-Cabo da Roca-Cacais-Lizbona to 4,30 EUR za transport pociągiem i 12 EUR za opcję autobusową po Sintrze oraz do Cabo da Roca i Cascais. Łącznie to 16,30 EUR. 

SINTRA

W samej Sintrze nudzić się nie da i spokojnie można tam spędzić nawet 2 dni zwiedzając wszystkie pałace i przynależne parki. Jeśli jednak nie cierpimy na nadmiar czasu, bądź nie chcemy wydawać około 60 EUR (bo tyle wyjdzie kupno wejściówek do wszystkich miejsc, które oferuje Sintra), to jesteśmy zmuszeni dokonać wyboru. Ja będąc w Sintrze zdecydowałam się odwiedzić bajkową Quitna da Regaleira, najbardziej znany Pałac Pena oraz Pałac Narodowy Sintra, który wybrałam ze względu na kolekcję słynnych portugalskich płytek ceramicznych (azulejos). Poza tymi trzema pałacami często odwiedzane są ruiny Zamku Maurów, Pałac Monserrate oraz Pałac Seteais. Poza pałacami można odwiedzić Muzeum Historii Naturalnej, Konwent Kapucynów oraz Chalet da Contessa d’Edla. Zapewne nie są to wszystkie miejsca, które warto zobaczyć w bajowej Sintrze, ale są to te bardziej popularne 🙂 Bilety można kupić na wejściu do każdego z tych miejsc, ale jeśli planujemy odwiedzenie większej ilości to warto zajrzeć do wcześniej wspomnianego centrum turystycznego, gdyż oferują oni zniżki na bilety kupowane w pakiecie. 

Jeśli chodzi o opcje, które ja wybrałam to trafiłam w 10 🙂  Quinta da Reglaira ma najciekawszy ogród ze wszystkich pałaców, chociaż sam pałac jest niezbyt okazały. Jest to świetne miejsce również dla dzieci ze względu na swój bajkowy charakter. To w tym miejscu znajduje się słynna studnia ze schodami, z której podziemnymi korytarzami można przedostać się w zupełnie inną część pałacowego ogrodu. Niestety, w sezonie może być dość tłoczno. Bilet wstępu to około 8 EUR (podana cena jest przybliżona, gdyż kupując w pakiecie lub on-line może być trochę niższa niż kupując w kasie).

Kolejnym bajkowym miejscem jest Pałac Pena. Jest to największy kompleks w Sintrze. Sam ogród jest tak ogromny, że za dodatkową opłatą (3 EUR) można z bramy głównej do pałacu podjechać busem. Na terenie ogrodu pałacowego znajduje się niezliczona ilość atrakcji, w tym stajnie pałacowe oraz wzgórze z krzyżem na szczycie. Wejście do kompleksu kosztuje 10 EUR, jeśli ktoś wybierze opcję bez zwiedzania pałacu zapłaci około 7 EUR. Moim zdaniem warto dopłacić te 3 EUR i zwiedzić również pałac. Tak jak w przypadku Quinta da Regaleira, gdzie pałac naprawdę nie robi wrażenia, to w przypadku pałacu Pena, spokojnie można skrócić swoją wycieczkę o część ogrodu i zwiedzić przepiękne wnętrza pałacowe.

Ostatnim miejscem, które zwiedzałam w Sintrze to Pałac Narodowy, na który zdecydowałam się ze względu na bogactwo azulejos. Wnętrza tego pałacu są dużo bardziej stonowane w porównaniu z bajkowymi wnętrzami poprzednich dwóch miejsc, natomiast są zdecydowanie też najbardziej portugalskie. Jest tam pełno przepięknych azulejos, ale są również niesamowite geometryczne drewniane sufity z motywami marynistycznymi. Warto tu zajrzeć, żeby poczuć klimat Portugalii.

Jeśli chcemy odwiedzić Sintrę, Cabo da Raco i Cascais w jeden dzień i nie jest to lato, kiedy dni są zdecydowanie dłuższe, to pewnie na odwiedzenie więcej niż 3 miejsc w samej Sintrze nie starczy nam czasu. Ja byłam w Portugalii pod koniec października kiedy słońce zachodzi około 19:00 więc ze smutkiem musiałam opuścić to piękne miasto i ruszyć w dalszą podróż koło godziny 16:00. Na następną wizytę w Sintrze zostawiłam sobie Monserrate Palace, który niestety jest oddalony od centrum miasteczka i nie zdążyłam już tam się dostać, a który chciałabym zwiedzić ze względu na marokański klimat. Natomiast jeśli ktoś lubi odkrywać ruiny, to przed wizytą w Pena Palace, może odwiedzić Zamek Maurów. Oba miejsca oddalone są od siebie zaledwie kilkaset metrów co zdecydowanie ułatwia zwiedzanie w tej górzystej miejscowości.

CABO DA ROCA

Cabo da Roca to miejsce zdecydowanie dla ludzi lubiących symbole 🙂 Jest to najbardziej na zachód wysunięty kraniec Europy. Samo miejsce nie jest może najbardziej zjawiskowe, na dodatek jest mega wietrzne, ale jako pół godzinny postój w drodze do Cascais jest całkiem fajnym „pit stopem” 🙂 Jeśli ktoś się zna trochę lepiej na roślinach może doceni nietypową roślinność okolicy. Dla mnie największym zaskoczeniem było to jak w niedużych odległościach zmienia się klimat w Portugalii. Sama Lizbona jest dość duszna i gorąca, Sintra jest zdecydowanie bardziej rześka ze względu na wyższe położenie nad poziomem morza w stosunku do Lizbony. Natomiast Cabo da Roca było zdecydowanie najzimniejszym miejscem, które odwiedziłam tego dnia… właśnie z powodu wcześniej wspominanego wiatru.

CASCAIS

Cascais jest uroczym nadmorskim miasteczkiem, a usiąść w słońcu na plaży po dniu pełnym wrażeń to najlepsza nagroda. Jako, że dotarłam do Cascais zziębnięta przystankiem w Cabo, to na plaży zostałam prawie do zachodu słońca. W drodze na plażę przeszłam przez stare miasto i przyznam, że zrobiło na mnie pozytywne wrażenie. Wiadomo, Cascais jest turystyczne i jest tam kilka uliczek z typowymi bibelotami dla turystów, ale plaże i sklepy z pamiątkami to zdecydowanie nie jest wszystko co to miasteczko ma do zaoferowania. Jest tu Mercado de Vila (czyli miejski targ), który co prawda zamyka się o 14:00, więc nie miałam okazji do niego wejść, ale jeśli ktoś się pokusi o nocleg w Cascais, to na pewno warto zajrzeć do tego marketu z samego rana. W asortymencie są nie tylko świeże ryby, ale też inne produkty lokalne, a to wszystko w otoczeniu pięknych azulejos na ścianach. Chodząc po Cascais można zwiedzić XVI wieczną Cytadelę, muzeum Condes de Castro Guimaraes (podobnie jak część pałaców zbudowanych w Sintrze, jest to pałac zbudowany w XIX w.  przez irlandzkiego potentata tytoniowego), muzeum Morza czy Casa de Santa Maria (tutaj znajduje się kolekcja azulejos, które zawsze warto zobaczyć 😉 ).

Jak tylko się ściemniło poszłam na dworzec i wskoczyłam do pociągu do Lizbony. Już po 30 minutach byłam na stacji Cais do Sodre, która jest też stacją metra. Cała wyprawa zajęła mi jakieś 10 godzin i była dość intensywna, ale nie miałam poczucia, że biegnę i nie mam na nic czasu, wręcz przeciwnie, w  każdym pałacu mogłam siąść na kawę lub ciastko i odpocząć 🙂 Także jeśli macie ochotę na jednodniową przygodę jak będziecie w Lizbonie, to polecam odwiedzić Sintrę, Cabo da Roca i Cascais 🙂

 

 

 

 

Scroll to top