Jacy są Ci Birmańczycy?

Podróżując zawsze chcemy jak najlepiej zrozumieć dane miejsce. A przecież to nie tylko ustrój, klimat, architektura czy krajobraz, ale też… a wręcz przede wszystkim… ludzie. Są takie kraje, gdzie bardzo ciężko nawiązać kontakt z miejscowymi ze względu na brak wspólnego języka. Są też takie, gdzie lokalna społeczność jest już tak nastawiona na turystów, że każdego przyjezdnego traktują jak chodzący portfel, ewentualnie nie wykazują zainteresowania nawiązaniem kontaktu. Jak udało nam się nawiązywać kontakt z Birmańczykami?

Kotoo – Dokąd idziecie?

Kiryl – Na stację kolejową.

Kotoo – To świetnie! Ja też tam idę kupić bilet dla ciotki. Pójdę z Wami i Wam pomogę!

Żółta lampka już się zaświeciła w głowie. Takie deklaracje w większości krajów faktycznie nie raz oznaczają pomoc, ale niestety interesowną. Taką, za którą potem trzeba będzie zapłacić, albo taką w której zostaniemy naciągnięci na kupno biletu u „konika” po wyższej cenie. No ale wiadomo, przygoda! Więc zdecydowaliśmy się zaufać Kotoo i przystaliśmy na jego propozycję.

O Birmie słów kilka

 

Anton – który to nasz pociąg?

Karo – ten o 16:00

Anton – a na rozkładzie?

Karo – hmmm…

Powyższe zdjęcie pokazuję tablicę z rozkładem jaką zastaliśmy na dworcu kolejowym w Rangunie. Na szczęście, jak to często w Azji bywa, nie byliśmy zdani tylko na siebie. W drodze na stację spotkaliśmy Kotoo. On wiedział, który to nasz pociąg 😉 … ale o Kotoo więcej w następnym wpisie 🙂

Plan podróży

Do Birmy wybraliśmy się w 2015 roku we wrześniu. Jako, że tam jeszcze wtedy kończy się pora deszczowa, to wykluczyliśmy wizyty na plaży. Natomiast deszcz, nawet monsun, nie był w stanie nas zniechęcić do odbycia chociaż części wyprawy motocyklami. Często nas o Birmę pytacie więc postanowiliśmy zrobić serię wpisów, w których podzielimy się wiedzą (oraz zdjęciami) zdobytymi podczas naszej birmańskiej wyprawy.

Podczas poszukiwań lotów do Birmy uznaliśmy, że jesteśmy gotowi na wszystko, żeby dostać się tam w miarę tanio i tym sposobem zaliczyliśmy wszystkie 3 największe porty przesiadkowe Azji 🙂 Ci z Was, którzy kochają Azję tak jak my, zapewne wiedzą, że często taniej jest przylecieć do Bangkoku, Singapuru lub Kuala Lumpur i stamtąd tanimi liniami lokalnymi lecieć do mniej turystycznego punktu docelowego. My lecieliśmy z Singapuru do Birmy JetStarem (http://www.jetstar.com), a Air Asią (http://www.airasia.com) opuszczaliśmy Birmę lecąc do Tajlandii.

Zgodnie z naszym rozkładem z Europy przylecieliśmy do Kuala Lumpur, skąd autobusem pojechaliśmy do Singapuru, skąd po krótkiej wizycie wylecieliśmy do Birmy, a konkretnie do Rangunu, gdzie spędziliśmy parę dni, a następnie ruszyliśmy w stronę Bagan pociągiem nocnym. Po dwudniowej wizycie w Bagan początkowo planowaliśmy płynąć do Mandalaj, ale ostatecznie zdecydowaliśmy się na chwilę dłuższy pobyt w tym pięknym miejscu i ruszyliśmy wieczornym minibusem do Mandalaj. Tam w końcu odebraliśmy nasze motocykle i do końca podróży już śmigaliśmy na małych chińskich 125cc.  Po zwiedzeniu okolic Mandalaj wyprawiliśmy się w stronę Hsipaw, a następnie na południe do Inle Lake i Naypyidawu. Zwiedzając jeszcze parę miejsc po drodze zakończyliśmy podróż powrotem do Mandalaj.

What to do in Warsaw? Top 5 indoor activities.

[English version follows]
Co zrobić w Warszawie? Nasza propozycja 5 aktywności gdy pogoda nie sprzyja.
Wybieracie się do Warszawy i szukacie nieszablonowej rozrywki? Albo mieszkacie w polskiej stolicy i zastanawiacie się jak spędzić czas ze znajomymi, którzy wpadli w odwiedziny? Spacer warszawskimi ulicami jest zawsze świetną opcją – miasto to kryje wiele atrakcji dla każdego. Ale czym się zająć w Warszawie na przykład w zimie? Lub w innej porze roku, ale kiedy pogoda nie zachęca wyjść na zewnątrz?Podobne pytania zadaliśmy sobie w pewne marcowe sobotnie popołudnie. Efektami przemyśleń dzielimy się z Wami w tym wpisie. Są to nasze nieraz bardzo subiektywne pomysły na spędzanie wolnego czasu w Warszawie, które mogą być alternatywą do wszelkiego rodzaju aktywności na zewnątrz.

Jak latać taniej przez ocean?

Niejednokrotnie wybierając się w podróż zastanawiamy się jak sprawić, by kosztowała taniej. Szczególnie jeśli chodzi o jej elementy, których nie da się uniknąć i które same w sobie nie są atrakcją.
Dziś dzielimy się z Wami sposobem, który został przetestowany już 2-krotnie na lotach międzykontynentalnych i który pozwala przyoszczędzić oraz ułatwić sobie podróż na niektórych odcinakach. O co więc chodzi?

Norwegian – czyli o tanich lotach międzykontynentalnych :)

Tanie bilety na koniec świata to marzenie każdego z nas. Stronek oferujących coraz to lepsze oferty jest już prawie tyle co ziarenek piasku na Saharze. Linie lotnicze przeganiają się w coraz to lepszych ofertach – Szalone Środy, Travel Festival, Globalna Wyprzedaż, promo kody, puntky, ogólne szaleństwo! A jak przyjdzie co do czego, to każdy wie, że do Bangkoku uda się polecieć za 1 700 PLN w dwie strony więc 2 200 PLN to żadna promocja na tamten kierunek, ale już do Buenos Aires brzmi jak całkiem niezła oferta. A znalezienie prawdziwej perełki często wiąże się z rezygnacją z czegoś… tylko z czego? Zdarza się, że najtańsze loty są w konkretne dni i trzeba wyjazd skrócić o 1 lub 2 dni, albo jest długie międzylądowanie, albo… no właśnie… nie ma jedzenia lub bagażu wliczonego w koszt biletu. My mamy swoje tricki i szukamy zawsze do upadłego, żeby czuć się jak Najwięksi Rozkminiacze Promocji Lotniczych, którzy na bilety wydali “w sam raz” w stosunku do tego co dostajemy w zamian.

USA – jak się tam dostać?

Procedura wizowa do USA zawsze wzbudza niepokój. Niby wiemy, że przestępcami nie jesteśmy, a jednak tkwi w nas przekonanie, że konsul odmówi nam wizy bez podania jasnych przyczyn. Jest to pokłosie lat, w których USA jawiło się większości Polakom jako ziemia obiecana. Czy jest się czego bać? A może procedura wizowa nie jest taka straszna jak nam się wydaje? 🙂 

  • Controller at the airport – Is he with you? (pointing finger towards Anton who stayed in the queue)
  • Me – Yup.
  • Controller – Hey, you. Come over here. (then turning to me) Does your mommy know about him?
  • Me – Yes, sir.
  • Controller – And does she approve?
  • Me – She does 🙂
  • Controller – Ok then, enjoy your stay in the USA 🙂
————————————————————————————————————–
  • Kontroler: Czy on jest z Tobą? (wskazując palcem na Antona, który został w kolejce)
  • Ja: Uhm.
  • Kontroler: Ej ty! Podejdź tutaj. (odwracając się do mnie) Czy twoja mamusia o nim wie?
  • Ja: Tak, proszę Pana.
  • Kontroler: A czy wyraża zgodę?
  • Ja: Tak 🙂
  • Kontroler: No dobrze, zatem życzę miłego pobytu w USA 🙂
Nigdy wcześniej nie byłam w Stanach i szczerze mówiąc długo mnie tam nie ciągnęło. Potem nabrałam ciekawości do tego kraju, ale jednak procedury wizowe jakoś mnie skutecznie zniechęcały. Na pewno słyszeliście o kimś lub znacie kogoś komu odmówiono wizy z jakiegoś bliżej nieokreślonego powodu. Najgorsze jest to, że teoretycznie wiza do USA jest za darmo, płaci się jedynie za procesowanie, czyli pracę urzędników. Co to oznacza? Że jeśli już Wam odmówiono wizy to nie dostaniecie zwrotu wpłaconej kwoty…. No więc jak już zdecydowaliśmy się na USA pomyślałam sobie „ok., raz spróbuję, jak mi odmówią to polecimy gdzieś gdzie nas będą chcieli”. No więc krok po kroku, jak ogarnąć wizę do USA i co potem 🙂
Scroll to top