Norwegian – czyli o tanich lotach międzykontynentalnych :)

Tanie bilety na koniec świata to marzenie każdego z nas. Stronek oferujących coraz to lepsze oferty jest już prawie tyle co ziarenek piasku na Saharze. Linie lotnicze przeganiają się w coraz to lepszych ofertach – Szalone Środy, Travel Festival, Globalna Wyprzedaż, promo kody, puntky, ogólne szaleństwo! A jak przyjdzie co do czego, to każdy wie, że do Bangkoku uda się polecieć za 1 700 PLN w dwie strony więc 2 200 PLN to żadna promocja na tamten kierunek, ale już do Buenos Aires brzmi jak całkiem niezła oferta. A znalezienie prawdziwej perełki często wiąże się z rezygnacją z czegoś… tylko z czego? Zdarza się, że najtańsze loty są w konkretne dni i trzeba wyjazd skrócić o 1 lub 2 dni, albo jest długie międzylądowanie, albo… no właśnie… nie ma jedzenia lub bagażu wliczonego w koszt biletu. My mamy swoje tricki i szukamy zawsze do upadłego, żeby czuć się jak Najwięksi Rozkminiacze Promocji Lotniczych, którzy na bilety wydali “w sam raz” w stosunku do tego co dostajemy w zamian.

Lecąc do USA mieliśmy kilka założeń. Po pierwsze, uznaliśmy, że odpowiadają nam 3 destynacje – Los Angeles, Las Vegas i San Francisco. Po drugie, nie chcieliśmy mieć przesiadki w Stanach. Dlaczego? Bo oznaczają de facto ponowną rejestrację, check-in, sprawdzanie… minimum 3 godziny zabawy. Po trzecie, wisienka na torcie – wymyśliliśmy sobie w pewnym momencie, że po drodze do Polski chcemy zahaczyć o jeszcze jakąś ciekawą lokalizację. Początkowo miał być to Meksyk, gdyż trafiliśmy na niezłe bilety z KLM/Air France z przystankiem na jeden dzień w Mexico City (cena około 2 800 PLN/os.). Niestety. Nie zdecydowaliśmy się na czas i oferta podrożała do ponad 3 400 PLN. A my kombinowaliśmy dalej…
Przyznam, że przyzwyczajona do “azjatyckich” cen strasznie męczył mnie widok lotu za ponad 3 tysiące od osoby, których w moim odczuciu nic nie uzasadniało. Zupełnie nie czułam, że szukamy jakiś kosmicznych lotów dużo ciekawszych niż np. loty Warszawa – Kuala Lumpur; Singapur – Yangoon; Mandalay – Bangkok; Bangkok – Warszawa, który rok wcześniej udało nam się ogarnąć za hajsy nie zbliżające się do 3 tysięcy od osoby, a i tak wydawało nam się wtedy, że przepłaciliśmy 🙂
Pewnego wieczoru Anton zaczął szukać bilety w jedną stronę przez Google Flights i znalazł bilet do Los Angeles przez Oslo w super cenie. Już po chwili znalazł kolejny lot z San Juan na Portoryko do Warszawy za 900 zł/os.. Jedyne co nam pozostało to znaleźć tani lot z Kalifornii do San Juan. I tutaj przyszła z pomocą Delta. Tym samym staliśmy się posiadaczami biletów z Warszawy przez Oslo prosto do Los Angeles (tak! nie przesiadaliśmy się w USA 🙂 ), z San Francisco do San Juan i z San Juan do Warszawy przez Londyn za ok. 2 300 PLN od osoby. Wszystko super, ale jak już wspominałam. Z biletami najczęściej jest tak, że jest coś za coś. Nasze bilety były z Norwegiana… norweskie tanie linie lotnicze… bez bagażu… bez jedzenia… bez możliwości wyboru miejsca (tak za to też się płaci zupełnie jak w Ryanairze). Nie wiem jak wy, ale ja KOCHAM loty międzykontynentalne. Za każdym razem jak małe dziecko cieszę się na lot. Jest to czas kiedy absolutnie bezkarnie można robić wszystko to na co brak czasu na co dzień. Można spać, czytać, oglądać filmy i na dodatek Pani przynosi jedzenie prosto pod nos. W Air France mają jeszcze mój ulubiony likier jabłkowy po obiedzie, na który zawsze czekam z niecierpliwością. Są też podusie i kocyki, które ułatwiają trochę sen w klasie ekonomicznej. Kiedy zrozumiałam, że będziemy lecieć Norwegianem to moja pracowita wyobraźnia podsunęła mi obrazek, na którym siedzę tak daleko od Antona jak to tylko możliwe, umieram z głodu i pragnienia, mam nierozkładane siedzenie i oczywiście ani jednego filmu do obejrzenia. Jednym słowem – KOSZMAR!
Źródło: http://www.norwegian.com/pl/o-nas/nasza-historia/our-aircraft/sky-interior/
A jak było w rzeczywistości? Już na samym początku w Warszawie oddając wykupiony w jedną stronę bagaż rejestrowany zapytaliśmy nieśmiało czy jest szansa, żeby siedzieć obok siebie. Na co Pani z uśmiechem powiedziała, że jasne i to nie tylko na krótkim odcinku do Oslo, ale też na drugim locie. Jako, że prowiant zapakowaliśmy ze sobą, picie postanowiliśmy kupić na lotnisku w Warszawie uznając, że na pewno będzie taniej niż w norweskim samolocie, Kindle’a miałam nabitego książkami po brzegi, to informacja, że będziemy siedzieć obok siebie dla mnie wystarczyła do pełni szczęścia. Wchodząc do samolotu nie zauważyliśmy niczego dziwnego. Samolot jak samolot. Lot niedługi, bo tylko do Oslo. Rozsiedliśmy się i już chcieliśmy zapaść w drzemkę kiedy zauważyliśmy, że chłopak siedzący koło nas najęcie z kimś komunikuje na Facebook messengerze. No więc złapaliśmy za telefony i odkryliśmy, że na lotach europejskich zupełnie za friko w Norwegian dostępny jest wi-fi. Co więcej mają apkę, przez którą nawet na krótkich lotach europejskich można się zalogować do profilu entertainment i oglądać darmowe filmy i programy. Ekstra, nie? 🙂 Lot do Los Angeles trafił nam się legendarnym Dreamliner’em. Samolot wyglądał na stosunkowo nowy. Siedzenia się rozkładały i był też dostępny panel z rozrywką 🙂 Jeśli chodzi o ofertę filmów to nie była ona jakoś oszałamiająco bogata, ale znaleźliśmy coś dla siebie 🙂 Niestety, cała reszta już była płatna – czyli jedzenie, picie i darmowe na poprzednim locie wi-fi. Do Los Angeles dolecieliśmy w 11 godzin, które upłynęły szybciej i wygodniej niż się spodziewałam. Ciekawa też byłam jak dużo ludzi będzie mieć zamówienie jedzenie i przyznam, że mniej niż sądziłam, bo tylko ok. 1/3 wszystkich pasażerów. Natomiast z tego co widziałam ludzie, którzy mieli zamówione posiłki dostawali standardowe samolotowe tacki (były do wyboru 2 dania) do tego dostawało się napoje (w tym alkoholowe). Ponadto przez panel z rozrywką był też dostęp do sklepu, w którym można było składać zamówienia na przekąski i napoje. Płaciło się bezpośrednio w panelu, a stewardessa po chwili przynosiła zamówienie. Szybko, łatwo i przyjemnie 😉
Każdy z nas ma swoje ulubione linie, Norwegian moimi ulubionymi nie został, ale na pewno można go polecić. Szczególnie jeśli tak jak my pakujecie się w 30 litrowy plecak na 3 tygodnie i nie potrzebujecie bagażu rejestrowanego na wszystkich lotach. No i jeśli nie jesteście fanami jedzenia samolotowego 🙂 nikt go wam na pewno nie zaserwuje za darmo 😉 Ja jestem pewna, że jeszcze w przyszłości gdzieś się razem z Norwegianem wybierzemy. Tym razem niestety musieliśmy się zdecydować na dokupienie bagażu za 175 zł na lot Warszawa – Los Angeles, więc ostatecznie cena za osobę na trasie Wawa – Los Angeles, San Francisco – San Juan, San Juan – Warszawa wyszła ok. 2 400 PLN/os.. Dzisiaj na szybko z ciekawości sprawdziłam na co podpowiada momondo i skyscanner na takie same destynacje i z takimi samymi odstępami na lot za 2 miesiące (my kupowaliśmy z dwumiesięcznym wyprzedzeniem) i wiecie co znalazłam? Najtańsze oferty za 3 700 PLN! 🙂 Wiadomo, że nie jest to obiektywna miara, ale pamiętajcie, że przed wyprawą i kupnem biletów warto sprawdzić loty w jedną stronę, a nie tylko full pakiet oferowany przez popularne przeglądarki! 🙂
Scroll to top