Rowerowe Trójmiasto :)

Przez dobrych kilka lat rozmawialiśmy o tym jak pojedziemy kiedyś na weekend do Trójmiasta… wyobrażałam sobie wtedy, że jedziemy kabrioletem na słoneczne wybrzeże… wieczorem romantyczne kolacje, owoce morza (ok, flądra też by była spoko!), wino, w ciągu dnia spacery po plaży, w tle gdańska starówka lub gdyńska moderna, raj na ziemi i wszyscy uśmiechnięci…. hmm… my i taki odpoczynek? no może jeden wieczór moglibyśmy tak spędzić, ale nasz wymarzony weekend nad morzem miał być aż czterodniowy 🙂 a wiadomo każdy dzień wolny trzeba wykorzystać na maksa 🙂 No więc zaczęłam myśleć co by tu można zrobić z tak dużą ilością wolnego czasu. A muszę się przyznać, że jako zapalona rowerzystka kilka razy w miesiącu jeżdżę do pracy niecałe 3 km w jedną stronę… a we dwie to już, jak prosto można wyliczyć, prawie 6 km! Przy tak oszałamiającej ilości kilometrów przemierzanej od czasu do czasu uznałam przed naszą wyprawą, że jestem już w formie i zaproponowałam Antonowi „ej, a może pojedziemy z Gdańska na Hel?”. Antona specjalnie nie trzeba namawiać na takie szaleństwa więc zanim sobie zdałam sprawę, że z Gdańska na Hel jest 100 km to już było wszystko postanowione i zaplanowane 🙂

Scroll to top